stocki

A może by tak Stocki? Czyli o tym, co może zabić wizerunek Twojej firmy.


Na początku opowiemy Wam pewną historię. Piękne, słoneczne popołudnie, spacer w centrum Lublina. Nasze oczy wędrują po okolicznych budynkach. Uwagę przykuwa reklama lubelskiej firmy, która oferuje usługi pielęgnacyjne. Billboard zwraca uwagę fajnym projektem i przede wszystkim dobrą, naprawdę przyjemną fotografią młodej dziewczyny. Widać, że modelka cieszy się życiem, wygląda też trochę, jak nie Polka. Pomijając ten troszkę niepokojący fakt – miłe zaskoczenie!

Idziemy dalej. Za rogiem widzimy kolejny billboard znowu z tym samym zdjęciem. Myślimy sobie – nieźle, ekspansywna kampania, tyle przestrzeni reklamowej i to w tak bliskich odległościach. W Lublinie zdarza się to rzadko – fajnie! Tymczasem wzrok prześlizguje się z pięknej modelki na resztę billboardu – projekt jakby gorszy, inne usługi, inne logo – inna firma.

To sytuacja, na którą jesteście stale narażeni w przypadku korzystania z fotografii stockowej nabytej na niewyłącznej licencji.

Czy są jeszcze jakieś wady stocków?

      Niestety, to, że przestajecie być wyjątkowi używając stocków – to nie wszystko.

Fotografia stockowa obniża także waszą wiarygodność.

    Weźmy dla przykładu kawiarnię, która komponuje swoje menu, a zdjęcia potraw wykorzystane w projekcie graficznym są zdjęciami z banku fotografii. Oczywiście zdjęcie sałatki greckiej reprezentuje sałatkę grecką, natomiast nie ma ono nic wspólnego z konkretnym produktem, który jest serwowany w tej restauracji. Inny sposób podania, inne składniki, inna zastawa – inne wymagania klienta. W momencie, gdy oczekiwania klienta (które kawiarnia sama zbudowała prezentując gotowe, kupione fotografie) rozmijają się z rzeczywistością, rośnie rozczarowanie i niechęć. Bardzo możliwe, że klient już więcej do takiej restauracji nie wróci.

 

    Oczywiście wiele firm wciąż decyduje się na wykorzystanie zdjęć stockowych. Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze: niższa cena. Po drugie: brak świadomości, czym grozi wykorzystywanie stocków. Argument pierwszy jest jednak nie do końca słuszny. Dobre i autorskie zdjęcia to inwestycja, która procentuje, a korzystanie ze zdjęć stockowych, to dobrowolne wejście do pułapki. Dobrowolne, bo na początku tańsze, a przede wszystkim wymagające mniej zaangażowania.

 

Nie wiemy jak wy, ale my kochamy się angażować. Jeśli zależy Wam na oryginalności i wiarygodności – pomyślcie o dedykowanych dla Waszej firmy sesjach zdjęciowych.